ďťż
  "kciuk narciarza" a paski kijków na nadgarstkach Strona startowa          rossignool          Freestyle          Dobór Butów          Velka Raca          Mam Pytanie


Podstrony Ĺťyczenia Świąteczne Batorz - Ośrodek Narciarski w Batorzu Rzeczka - Stacja Narciarska Rzeczka ANKIETA-turystyka narciarska w Polsce-ANKIETA Wypadek narciarski w Austrii + Proces cywilny w Austrii Szkoleni Narciarskie w Austrii 7-11.11.2008 kurs narciarski 27.12-01.01 Szczyrk Wypadek narciarski w Austrii. Austriak podaje mnie do sądu. Szczyrk 27.12 - 01.01 kurs narciarski Szczyrk - 01.02 - 06.02 - kurs narciarski Wyjazd narciarski z instruktorem, Val di Fassa - Vigo di Fassa w Lutym.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • natalia97.keep.pl

  • Newsletter Your E-mail Address:

      Subscribe
      Un-Subscribe



    Login here
    Uid 
    Pwd
                
                         
             

     

    Search This Site
    two or three keywords

              
    Tell a Friend About This Web Site!

    Your Email  
    Friend's Email
    Message

         

                                           

                                                                                                                                         

     
    Welcome to ArticleCity.com

    Życzenia Świąteczne

    Witam,
    Jan wysłał mnie do internetu, żebym sobie poczytał o "skier's thumb" (będę stosował polską wersję), co też uczyniłem. Wyniki skłoniły nie do napisania osobnego wątku w sekcji "zdrowie".

    Kciuk narciarz nie jest kontuzją nową, która zaczeła się pojawiać wraz z upowszechnieniem narciarstwa. Przedtem, kontuzja ta nazywała się kciukiem leśnika/gajowego (gamekeeper's thumb) Szczegółowy opis można znaleźć na przykład tutaj:
    Opis urazu na Wiki

    Dalsze artykuły o kciuku narciarz można znaleźć tutaj:
    www.webmd.com
    www.ski-injury.com

    Wynika z nich że głównym czynnikiem ryzyka dla tego typu kontuzji jest samo trzymanie kija w dłoni podczas upadku. Nie jest to jednak jedyny czynnik ryzyka- kontuzja ta może wystąpić jeśli upadniemy na wyciągniętą, pustą rękę a kciuk utknie nam w śniegu lub na jakiejś twardej bryle lodu.
    Dodatkowo, portal ski-injury pokazuje film, na którym prezentuje sposób zakładania paska od kijków, który minimalizuje prawdopodobieństwo powstania tej kontuzji od kijka. Portal ten podaje również nieużywanie pasków w ogóle, jednak (ku mojej satysfakcji) zwraca uwagę na ryzyko zgubienia kija oraz zranienia nim siebie lub/i innych narciarzy.

    Przeglądałem także materiały zamieszczone przez Jana i rozważany jest tam tylko przypadek użycia pasków w sposób nieprawidłowy, aczkolwiek, niestety intuicyjny.

    Dodatkowo, w artykule http://www.emedicinehealth.com/skier...article_em.htm znajdujemy informację że ludzie po tej kontuzji wracają szybko do pracy i narciarstwa, po odpowiedniej rehabilitacji.

    Reasumując:
    1) Samo trzymanie kijka w dłoni podczas upadku może spowodować omawianą kontuzję
    2) Chcąc zminimalizować ryzyko tej kontuzji należałoby raczej dołączyć do grona bezkijkowców (zwanych również "gorylami"), jednak mimo to nie zredukuje się ryzyka tej kontuzji do zera.
    3) Prawidłowe użycie paska minimalizuje ryzyko tej kontuzji, pod warunkiem wypuszczenia kijka z ręki podczas upadku.

    Używanie więc stwierdzeń "stryczek" czy tez "pętla śmierci" uważam za skrajnie demagogiczne i nieuzasadnione, więc prosiłbym o zaprzestanie ich używania. Nieuzasadnione jest też tworzenie atmosfery grozy przez podawanie najgorszego scenariusza zdarzeń, który co prawda może nastąpić ale nie w większości przypadków. Proszę też o nielansowanie nieużywania pasków jako jedynej metody uniknięcia kciuka narciarza, jako że nie do końca jest to prawda a niesie dodatkowe/inne ryzyka.

    Mam nadzieję że nawet jeśli nie przekonałem nikogo do stosowania pasków, to dałem chociaż do zastanowienia nad tym problemem.

    Pozdr
    Marcin


    Ze tez Ci sie chcialo pisac oczywiste oczywistosci.
    Prawda - racja obroni sie sama, nawet w internecie.
    Cześć


    Ze tez Ci sie chcialo pisac oczywiste oczywistosci.
    Prawda - racja obroni sie sama, nawet w internecie.
    Tak by się wydawało ale zobaczymy co teraz będzie w tym temacie?;):)
    Pozdro
    cyt. bocian74: "Wynika z nich że głównym czynnikiem ryzyka dla tego typu kontuzji jest samo trzymanie kija w dłoni podczas upadku. Nie jest to jednak jedyny czynnik ryzyka- kontuzja ta może wystąpić jeśli upadniemy na wyciągniętą, pustą rękę a kciuk utknie nam w śniegu lub na jakiejś twardej bryle lodu."

    W tym temacie bocian74 napisałeś wszystko jak jest od A-Z.
    Jestem, a raczej mój kciuk jest przykładem takiej właśnie sytuacji, która zdarzyła się na ostatnim wyjeździe, zaraz pierwszego dnia. Uraz jednak był na tyle lekki, że mogłam, choć z bólem, jeździć przez kolejnych kilka dni pobytu. I nie miało to nic wspólnego z założonymi paskami, wręcz przeciwnie, tylko trzymałam kijek w dłoni. Niedługo minie tydzień, nadal nie mogę ruszać kciukiem, ale odzyskał normalny "skórzany "kolor.

    p.s. wytłuszczenie moje



    (...)
    3) Prawidłowe użycie paska minimalizuje ryzyko tej kontuzji, pod warunkiem wypuszczenia kijka z ręki podczas upadku. (...)
    Nie znam statystyk, dotyczących ilości kontuzji kciuka, ale... Z moich własnych doświadczeń, zebranych w kilku spektakularnych dzwonach [jeżdżę w paskach], wynika że wypuszczenie kijów z dłoni (a nawet ich "odrzucenie" na boki) co do zasady ogranicza niebezpieczeństwo uszkodzenia kciuka do wartości bliskiej jeździe bez kijów (bez pasków). Wlekące się za upadającym narciarzem kije większego zagrożenia dla kciuków nie powodują, a przynajmniej mi żadnej szkody nie wyrządziły... Zatem teza Marcina jest prawidłowa.

    Istnieje oczywiście możliwość innej kontuzji - mianowicie, że w razie bardziej widowiskowego dzwona, kij "wejdzie" pod narciarza, bądź to ustawiając się na sztorc (wtedy można się nadziać, ale to przypadek bardzo ekstremalny, a poza tym prędzej chyba pęknie sam kij), bądź przetoczymy się po nim (efekt - dodatkowy siniak - od tego się nie umiera) - ale ponieważ mówimy o kontuzji kciuka, to temat zostawimy na później ;)

    Osobiście więcej szkody wyrządziła mi narta, która już po wypięciu dziwnym trafem została pode mną, w poprzek stoku - przecięła mi spodnie i skórę na udzie :rolleyes:

    P.S. Trochę OT, ale w przypadku cięższego dzwona można sobie zrobić krzywdę każdą częścią ekwipunku - nawet własnymi butami kopnąć się w głowę :p albo poddusić się paskiem od luźno zapiętego kasku... Ech, na ile to niebezpieczeństw się dobrowolnie i chętnie wystawiamy, zamiast siedzieć w bujanym fotelu w ciepłych kapciach :D
    W internecie mozna znalezc wszystko...jeszcze odpowiednio zinterpretowac, przetlumaczyc i zapodac ludziom wersje obiektwyna inaczej:) Rowniez uwazalam wczoraj, ze Jan troche przesadza...aczkolwiek jak zaczelam sie wczytywac w dziesiatki stron netowych piszacych na ten temat...to obecnie bardziej sklaniam sie do wersji jezdzenia bez petelki (co w sumie musze sie przyznac, ze zupelnie nie umiem...gdybym umiala tak to pewnie bym sie pozbyla tej petelki:))

    Troche informacji ode mnie, z TYCH SAMYCH stron, z ktorych Ty korzystales:
    1. Dziwie sie, ze nigdzie nie napisales, ze wszedzie pisza o upadku na...ROZPOSTARTA DLON (outstretched hand), co jak czytam ma znaczenie kolosalne przy tego typu urazie...
    [Mala adnotacja na marginesie: Nie wiem czy dobrze to interpretuje, ale upadek z zacisnieta dlonia na kijku nie spowodowalby tego typu urazu??? (jakby tak wyobrazic sobie co tam sie dzieje...to moze bardziej w tym wypadku chodziloby o nadgarstek???? ale tutaj zupelnie hipotyzuje)]
    Wracajac do rozpostartej dloni, bo wszedzie pisza o takowej:
    http://www.emedicinehealth.com/skier...htm#Multimedia
    - Rysunek gorny: Upadek na rozpostarta dlon po uprzednim pozbyciu sie kijka. Kontuzja pt. kciuk narciarza jest MALO PRAWDOPODOBNA (zalezy jak tlumaczyc...bo mozna tez przetlumaczyc na NIEPRAWDOPODBNY) przy tym mechanizmie.
    - Rysunek dolny: Upadek na rozpostarta dlon, w ktorej kijek pozostal. Kontuzja pt. kciuk narciarza jest MOZLIWA przy tym mechanizmie.

    2. Jak uchronic sie przed kontuzja typu kciuk narciarza, wedlug wyzej wymienienionej strony:
    - Narciarze powinni swiadomie pozbyc sie kijkow podczas upadku. Upadek na wyporstowana dlon bez kijka w niej powinno zminimalizowac szanse tej kontuzji
    - Narciarze powinni byc zacheceni do uzywania kijkow bez petli czy rekojesci.
    Zrodlo: http://www.emedicinehealth.com/skier...htm#Prevention

    Moje -Twoje Fakty...czyli bawimy sie w interpretacje rzeczywistosci....
    1.
    Dodatkowo, w artykule http://www.emedicinehealth.com/skier...article_em.htm znajdujemy informację że ludzie po tej kontuzji wracają szybko do pracy i narciarstwa, po odpowiedniej rehabilitacji. Dla mnie 6-8 tygodni na zagojenie sie tej kontuzji to bardzo duzo...biorac pod uwage, ze jestem kucharka... tyle samo czasu, czyli 2 miesiace zajel mi powrot do pracy bo rekonstrukcji acl...ale kolana nie musialam tak tam forsowac jak dloni... I finansowo mocno ta moja pracownicza nieobecnosc odczulam...Co zwaz, ze jest to powrot do pracy bez wczesniejszej operacji...na wielu stronach pisza, ze brak takiego zabiegu powoduje pozniejsze zmiany zwyrodnieniowe....
    Zrodlo: http://www.healthsquare.com/mc/fgmc0745.htm
    2.
    Proszę też o nielansowanie nieużywania pasków jako jedynej metody uniknięcia kciuka narciarza, jako że nie do końca jest to prawda a niesie dodatkowe/inne ryzyka. Alez to jest praktycznie jedyna metoda, ktora zmniejszy ryzyko wystapienia kontuzji to nie rozumiem czemu prosisz, zeby jej nie uzywac... Dodatkowe ryzyko owszem jest...ale zgadzam sie z moimi poprzednikami, w innym watku, ze taki samopasacy sie kijek, w porownaniu z uwolniona z wiazan narta nie stanowi zagrozenia az tak dramtycznego...
    3.
    Nieuzasadnione jest też tworzenie atmosfery grozy przez podawanie najgorszego scenariusza zdarzeń, który co prawda może nastąpić ale nie w większości przypadków Pewnie, ze tak...8-10% wszystkich urazow narciarskich stanowi wlasnie ten nieszczesny kciuk...czy to duzo czy to malo to sprawa znowu wlasnej interpretacji...ale jesli takie strachy zapodawane przez Jana ustrzeza kogos przedtym to czemu nie...


    Na zakonczenie....


    Mam nadzieję że nawet jeśli nie przekonałem nikogo do stosowania kijków, to dałem chociaż do zastanowienia nad tym problemem. 1.Nie mowimy o stosowaniu kijkow czy nie...tylko o stosowaniu petelek przy kijkach czy nie... Nie wyobrazam sobie jazdy bez kijaszkow...ale jestem w stanie sobie wyobrazic jazde bez petelek, chociaz ciezko...ale rzeczywiscie konsekwencje finansowe mnie mocno sklaniaja do...
    2. Zastanowilam sie i mysle, ze zinterpretowales po swojemu te strony netowe i przedstawiles to wszystko mocno subiektywnie ...ku uciesze jednych, ku niepokojowi innych... Ja staralam sie byc znowu obiektywna w tych tlumaczeniach. I niech ktos sam zadecyduje czy z paskiem czy bez...ja na razie z paskiem:) bo...nie umiem bez:D ale chcialabym umiec bez...z drugiej strony, bede musiala kupic nowe kijki, gdyz obecne nieco sie zmasakrowaly, wiec zaczynam myslec, ze moze te co "stryczek":D odpinany maja....

    Pozdrawiam:)
    Aniouk

    r
    Marcin
    chyba czytales inne artykuly niz te, ktore zacytowales (zartuje)

    jest duzo p-tow , ktore sie nie zgadzaja , ale przytocze tylko jedno zalecenie

    Skiers should also be encouraged to use poles with finger-groove grips without any restraining devices such as a wrist strap or closed grip.

    jak bys to wytlumaczyl??/przetlumaczyl (dodam ze cytat jest z webmd cyt przez Ciebie)

    chyba czytales inne artykuly niz te, ktore zacytowales (zartuje)

    jest duzo p-tow , ktore sie nie zgadzaja , ale przytocze tylko jedno zalecenie

    Skiers should also be encouraged to use poles with finger-groove grips without any restraining devices such as a wrist strap or closed grip.

    jak bys to wytlumaczyl??/przetlumaczyl (dodam ze cytat jest z webmd cyt przez Ciebie)
    Tez to przytoczylam:D

    Tez to przytoczylam:D nasz wiad sie zbiegly w czasie, dlatego to przytoczylem bo nie bylem swiadowmy twej wiad...
    jka kolano? mam nadz ze dobrze???

    btw gamekeeper to nie wiem, jaki jest polski odpowiednik
    w obrazowym tlumaczeniu to raczej bylby pasterz.
    aniouk jak w brytyjskim ang to wyglada??

    bo w am ang nazwa "game" to nie stado dowolne, ale stado dzikie. wiesz z ksiazek kulinarnych ze "games" w najlepszym tlumaczeniu z am ang to dziczyzna.

    czyli z kolei, opierajac sie na am ang, przetlumaczenie na pasterz tez nie ma wiekszego sensu, bo jaki pasterz "keeps" (strzeze) dzikie zwierzeta??

    chyba ze w bryt ang "game" = stado, bez rozrozniania czy dzikie czy "cywilizowane".

    Skiers should also be encouraged to use poles with finger-groove grips without any restraining devices such as a wrist strap or closed grip. Tłumaczenie jest jasne, jednak gdy czytam takie rady to zawsze zastanawiam się- czy pisał to narciarz? I czy wiedział on że istnieje więcej niż jeden sposób założenia paska na nadgarstek?
    Inny cytat, także z tej strony:
    "Falling onto an outstretched hand while skiing without the ski pole in hand should minimize the chance of injury."

    I teraz zagadka- jeśli założymy prawidłowo pasek na nadgarstek i puścimy kij, to czy pozostanie on nam w dłoni? Proszę o wykonanie eksperymentu empirycznego w razie wątpliwości.


    Rowniez uwazalam wczoraj, ze Jan troche przesadza... I to jest główny mój zarzut w tym temacie do niego.


    [Mala adnotacja na marginesie: Nie wiem czy dobrze to interpretuje, ale upadek z zacisnieta dlonia na kijku nie spowodowalby tego typu urazu??? Przy nieprawidłowo założonym pasku tworzy się dźwignia która może wyłamać kciuk. Wydaje mi się że w takim wypadku nie ma znaczenia czy ręka jest zaciśnięta czy nie.


    - Narciarze powinni swiadomie pozbyc sie kijkow podczas upadku. Upadek na wyporstowana dlon bez kijka w niej powinno zminimalizowac szanse tej kontuzji Patrz moja odpowiedź na wypowiedź Jana- przy założonym prawidłowo pasku wystarczy puścić rękojeść kija i wylatuje ona nam z dłoni, wlokąc się za nami. Ma to ten plus dodatkowo, że ciężko jest się na taki kij samemu nabić- a przynajmniej na jego ostrą stronę. Ponownie proponuję eksperyment- spróbuj sięgnąć czubkiem kija na przykład do oka, jeśli zwisa on z nadgarstka na pasku.


    Dla mnie 6-8 tygodni na zagojenie sie tej kontuzji to bardzo duzo...biorac pod uwage, ze jestem kucharka... tyle samo czasu, czyli 2 miesiace zajel mi powrot do pracy bo rekonstrukcji acl...ale kolana nie musialam tak tam forsowac jak dloni... I finansowo mocno ta moja pracownicza nieobecnosc odczulam...Co zwaz, ze jest to powrot do pracy bez wczesniejszej operacji...na wielu stronach pisza, ze brak takiego zabiegu powoduje pozniejsze zmiany zwyrodnieniowe.... Zauważ że tutaj zaczynasz stosować argumentację osobistą, skupioną tylko i wyłącznie na hipotetycznej twojej kontuzji. Dla kogo innego takie same problemy może spowodować kontuzja nogi. Czy polecisz mu jazdę w za słabo dokręconych wiązaniach?


    Alez to jest praktycznie jedyna metoda, ktora zmniejszy ryzyko wystapienia kontuzji to nie rozumiem czemu prosisz, zeby jej nie uzywac... Bo prawidłowe założenie paska przynosi wg mnie dokładnie ten sam efekt a dodatkową wartością jest to, że twój kij nie będzie się czaił na kogoś na stoku. Wyobraź sobie z drugiej strony taką sytuację- masz przed sobą fajnie nachyloną, szeroką i pustą trasę, w sam raz na puszczenie się na krawędziach. Rozpędzasz się i w pewnym momencie twoje narty wjeżdżają na leżący w śniegu i niewidoczny dla ciebie kijek. Czy nie uważasz że mogłoby to spowodować twój upadek?


    Pewnie, ze tak...8-10% wszystkich urazow narciarskich stanowi wlasnie ten nieszczesny kciuk...czy to duzo czy to malo to sprawa znowu wlasnej interpretacji...ale jesli takie strachy zapodawane przez Jana ustrzeza kogos przedtym to czemu nie... Wg innych 5%, ale to nie ważne. Ważne jest to, że kontuzja ta występuje też u snowboardzistów, którzy kijków nie używają w ogóle. Około 3,2%, czyli mniej niż dla narciarstwa alpejskiego ale jednak. A do nauki przez straszenie zawsze miałem negatywne nastawienie.


    1.Nie mowimy o stosowaniu kijkow czy nie...tylko o stosowaniu petelek przy kijkach czy nie... 100% racji, mój bląd, już poprawiam


    drugiej strony, bede musiala kupic nowe kijki, gdyz obecne nieco sie zmasakrowaly, wiec zaczynam myslec, ze moze te co "stryczek":D odpinany maja.... Zanim odetniesz paski, lub też wydasz wg mnie niepotrzebnie pieniądze na taki bajer, jak odpinane paski (czy kije z bezpiecznikami), proszę sprawdź czy kijek zostanie w dłoni po jego puszczeniu przy prawidłowym założeniu paska- czyli takim jak na filmie ze ski-injuries.
    Poza tym, zawsze można wyrobić w sonie odruch puszczania i lekkiego odrzucenia tak przytwierdzonych do nadgarstków kijów podczas upadku. Ja osobiście, co prawda w innym sporcie, ale podobny odruch sobie wyrobiłem. Przy solidnym dzwonie na rowerze wypiąłem się z pedałów w mgnienie oka a jest to ruch mniej naturalny niż puszczenie kija.

    Pozdr
    Marcin
    1. Najpierw obserwacja (o dziwo ze skiforum z "wyjazdu Szabira" ). Znalazłem się tam razu pewnego w grupce 8 narciarzy - uwagę moją przykuło, że aż 6 nie założyło pasków. Mając w pamięci dyskusję ze skiforum postanowiłem podrążyć temat i okazało się, że wszyscy mają negatywne doświadzenia bądź własne bądź bliskich im narciarzy. Czyli temat urazów kciuka nie jest marginalny.
    2. Na ostatnim wyjeździe mój serdeczny kolega uszkodził sobie kciuk. Mechanizm był następujący - w kolejce przy wyciągu ktoś go potrącił, upadając nartą przydepnął kijek, pętla przytrzymała rękę i nie zdołał przyjąć dobrej pozycji. Nie jest to przypadkowy lamer tylko były zawodnk ligi piłki ręcznej. O upadaniu raczej ma pojęcie...
    Powiedzał tylko - miałeś rację, zrobię sobie bezpiecznik z rzepa.
    3. Sam miałem jakis czas temu bardzo podobny przypadek. Od tego czasu nie zakładam pętli. Kije zgubiłem dwa razy - na początku. Teraz trzymam je wystarczająco solidnie.
    4. Argument o wielkim niebezpieczeństwie jaki powoduje pozostawiony kijek jest moim zdaniem naciągany. Nie bardzo potrafię sobie wyobrazić, że ktoś go nie ominie a nawet jak wiedzie to też mało prawdopodobny jest wypadek
    5. Jeśli ktoś ma upadek to z reguły narty musi zbierać, dwa kijki dodatkowo nie stanowią różnicy.
    6. Przy freeride pasków się nie zakłada (pisałem już o tym) z powodu możliwości jeszcze paskudniejszych wypadków (wyrwania ręki z barku) - były takie wypadki po zaczepieniu talerzykiem o wykroty. A ponieważ coraz więcej osób wyskakuje gdzieś obok trasy to może od razu kształtować dobre nawyki...
    7. Nie mam zamiaru nikogo przekonać do jazdy bez pętli. Jak widać są argumenty za i przeciw. Decyzja należy do każdego i można mu to uświadomić. (to a'propos podopiecznych kolegów instruktorów!)
    8. A może rozwiązanie kompromisowe - początkujący, często leżący na stoku w pętlach a później wedle uznania?
    Pozdro

    1. 8. A może rozwiązanie kompromisowe - początkujący, często leżący na stoku w pętlach a później wedle uznania?
    Pozdro
    z tym akurat sie nie zgodze bo poczatkujacy maja wiecej "na glowie" niz myslenie o wypuszczaniu kijow.

    co do marcina; ja nie strasze, to o czym mowie, to liczby i tym nie da sie zaprzeczyc. oczywiscie jestem tez "zboczony" zawodowo i dlatego ostrzegam przed realnym niebezpieczenstwem. nikogo nie namawiam (lepiej dla mnie wiecej przypadkow do zoperowania = wiecej pieniedzy na narty).

    oczywiscie nie mozna sie opierac tylko na przytoczonych przez marcina artykulach, ktore np zawieraja tak ewidentne bledy jak to , ze urazy kk gornych sa rzadkie u snowboard'erow. to akurat nieprawda.

    jezeli odrzucimy wszelkie niuanse (oczywiscie uproszczenie) to upadek narciarza rozni sie od upadku snowboarder'a tym ze ten pierwszy ma kije. i to jest w zasadzie jedyny czynnik, ktory powoduje 3-4x wieksze ryzyko gamekeeper' u narciarzy. temu nie mozna zaprzeczyc.

    wyrobienie sobie odruchu...........no jak masz czas to ok

    zadam tylko jedno pytanie, takie obrazowe; gdy chcesz zbadac powierzchnie ktora jest potencjalnie bardzo goraca, przez milisekundowe dotkniecie to robisz to wierzchem dloni czy odwrotnie?

    odp; wierzchnia powierzchnia, bo w razie niespodzierwanego impulsu, naturalnym odruchem jest zgiecie palcow, co przedluza kontakt z goraca powierzchnia. tak samo dzieje sie w przypadku niespodziewanego upadku (a takich jest wiekszosc) . zawsze naturalna reakcja to uruchomienie zginaczy, takze palcow. latwo zauwazyc, ze skutecznie przeciwdziala to odrzuceniu kija........

    co do marcina; ja nie strasze, to o czym mowie, to liczby i tym nie da sie zaprzeczyc. Oczywiście, określenia "stryczek" i "pętla śmierci" należą faktycznie do języka merytorycznych ostrzeżeń.


    zawsze naturalna reakcja to uruchomienie zginaczy, takze palcow. latwo zauwazyc, ze skutecznie przeciwdziala to odrzuceniu kija........ [/QUOTE]

    ... niezależnie czy jest on na pasku czy nie. Upadając na ręce i tak mamy w takim razie kija w dłoni, idąc tym tokiem rozumowania. Czyli i w tym i w tym przypadku możemy sobie kciuka uszkodzić. To tak tylko czysto teoretyzując dla sportu.

    Mi osobiście najbardziej podoba się wersja z ski-injury. Jako pierwsza metoda- zakładanie paska w określony sposób. Metoda alternatywna- nieużywanie pasków, ze wskazaniem na potencjalne ryzyka, jakie ona niesie.

    Jeszcze jedno- pojawiają się w takich dyskusjach argumenty że mi się coś przydarzyło, czy też mojemu znajomemu. To nie jest argument w tej dyskusji, ponieważ statystyki ktoś musi wyrabiać i zawsze znajdziemy kogoś w kręgu naszych znajomych, któremu dana rzecz się przydarzyła. Na argument że ktoś przez pasek uszkodził się podczas upadku można przytoczyć inne sytuacje, kiedy pasek przed upadkiem uchronił. Tak więc darujmy sobie przykłady z życia wzięte.

    Pozdr
    Marcin

    Tak więc darujmy sobie przykłady z życia wzięte.

    Pozdr
    Marcin
    wszystko jest "z zycia wziete", statystyka tez..... no wiec jak wytlumaczysz fakt, ze skier's thumb zdarza sie 3-4x czesciej u narciarzy?

    BTW; sprobuj google wpisujac skier's thumb. zauwaz liczbe hits. a pozniej wpisz np poles related injuries, skiing albo podobne. i zauwaz co otyrzymasz.....

    powinienem to juz przedtem napisac; wbrew nazwie, kazdy uraz, ktory spowoduje gwaltowne odwiedzenie kciuka, moze spowodowac to uszkodzenie. nie tylko upadek na nartach i nie tylko z kijami.

    stryczek to bylo takie bawienie sie slowami, lubie tak robic. a ze wzmaga to wymowe wypowiedzi....coz tak tez lubie podkreslac .....

    jeszcze jedno pytanie; dlaczego wykleto paski do nart???? bo mozna porzadnie oberwac, gdy sie kotluja razem z wlascicielem. w Twoim rozwiazaniu jest tak samo; kije nie dyndaja sobie swobodnie a wlasnie kotluja sie z wlascicielem, co nie jest tak bardzo bezpieczne.............

    i jeszcze jedno; absolutnie to , co pisze, nie jest osobiscie skierowane przeciwko Tobie i jak juz mowilismy, przedstawiamy swoje racje a osobnicy wybieraja co wola...
    taaa...... to wkraczamy w okres pozasezonowy
    :D
    mamy już - w kasku czy bez-
    z kijkami czy bez -
    teraz z paskiem czy bez -
    a do sezonu (następnego ) daleko ...
    :D
    tak jak w poprzednich przypadkach (wyżej), nie ma jednoznaczności i takowej być nie może
    różne, każdy z nas ma doświadczenia i różne wyciągamy wnioski

    ja jeżdżę bez pasków a do kijków z bezpiecznikami, zaufania nie mam/ nie stosuję .... za dużo, przez ostanie 3 dekady na stokach, się naoglądałem

    statystyki można wyciągać najróżniejsze a i wnioski z nich, też .... ale to co bezcenne, to doświadczenie - własne
    ... z moich obserwacji wynika, że gro uczących się, gdy dostaje kijki do ręki - nie zakłada pasków .... nawet gdy zostanie im pokazane, jak to zrobić prawidłowo.
    to chyba coś w rodzaju wewnętrznego lęku, przed uwiązaniem sobie kończyny do czegokolwiek .... dopiero po pewnym czasie, adept zaczyna używać pasków - wtedy gdy pewniej poczuje się na stoku
    to ap ropo tego Skiers should also be encouraged to use poles with finger-groove grips without any restraining devices such as a wrist strap or closed grip.

    jarek:)
    Zakładanie pasków jest niepotrzebne.
    Paski mogą służyć do wieszania kijków.:):
    Problemem jest gdy kijek w czasie jazdy zablokuje się (przy założonym pasku), lub gdy leżac po upadku mamy problem z uwolneniem się od kijków ( lezymy na kijku, kijek uwieziony).

    W zabawie na łyżwach ,nartach, snowbordzie zawsze zwraca sie uwagę na technike padania.
    Nigdy nie powinno podpierac się rękoma.
    Upadki niebezpieczne wg mnie to upadki początkujących narciarzy zestresowanych, szukających przy najmniejszym nawet błedzie, utracie równowagi, szybkiego kontaktu ze sniegiem . Ale niestety najczęsciej zaczynającego sie od rąk które pracują jak "brony".
    Ja od wielu lat uzywam kijków z gryfem , który
    ma dzielona osłonę. Załozenie kijka polega na wsunięciu w tę osłonę reki.
    Nigdy nie miałem problemu z takimi kijkami.

    Jesli już jezdzimy z paskami to pętla musi byc duża, aby w latwy sposób uwalniała nam dłoń.

    Pozdrawiam
    Cześć
    Skoro własne doświadczenia przywołujemy.
    Jeżdżę na nartach juz 40 lat. Nigdy! wcześniej nie widziałem ani nie słyszałem o kontuzji spowodowanej zakladaniem (PRAWIDŁOWYM) pasków. O problemie dowiedziałem się z forum - w związku z powyższym są to dla mnie czysto teoretyczne rozważania.
    Samemu miałem jedno zdarznie w którym paski przy kijkach mogły przyczynić się do kontuzji - uwięźnięty kijek w gałęziach kosówki gdzieś na Kasprowym. jako, że nie mam zwyczju wypuszczać kijów z rąk beż potrzeby załmaniu uległ kijek - byc możę gdybym wypuścił kijek z dłoni byłoby inaczej - nie wiem.
    Uczonym poczatkującym narciarzom staram się pokazać raz czy dwa w jaki sposób paski nalezy zakłądać ale - podobnie jak napisał Jark czy wcześniej Jan nie jest to dla nich zasadniczy problem. Prędkości są niewielkie, po kijki wracać daleko nie trzeba a Oni mają znacznie więcej powążniejszych problemów niż odpowiednie zakładanie paska.

    Zaznaczam, że sporo czsu jeździłem z kijkami podobnymi o jakich pisał Niko (mam naet jeszcz takie do baletu ale używałem ich tylko w tym celu) natomiast przy uzyciu normalnym zakładam paski po prostu podświadomie.
    Pozdrowienia serdeczne
    siema,
    chyba sam w sobie temat jest odrobinę źle ukierunkowany - zwraca uwagę na paski, ich brak, tak czy inaczej założonych.. - a to odwracanie kota ogonem ;).
    Kontuzje kciuków biorą się głównie ze złego ułożenia nadgarstka przy upadku, czy podczas jazdy :).
    Jeżeli nadgarstek mamy "otwarty" - pierwszy "strzał" idzie prosto w kciuka - czy to przy upadku, czy przy "podparciu" się o śnieg w głębokim skręcie.. .
    Jedyną receptą - jest trzymanie nadgarstka tak jak trzymają go ... bokserzy :).
    Inna sparaw to co pisze Niko - to druga strona medalu - nauczyć się upadać i trzymać odpowiednio nadgarstek - i nie było by takich "dziwnych" tematów na Forum ;).

    pozdro
    jahu

    wszystko jest "z zycia wziete", statystyka tez..... no wiec jak wytlumaczysz fakt, ze skier's thumb zdarza sie 3-4x czesciej u narciarzy? Ale statystyka jest sucha, bez zabarwień osobistych. Nie gra na emocjach.
    A dlaczego jest więcej tego urazu o narciarzy niż snowboardzistów? Może własnie z tego powodu że wiele osób jednak nie wie jak prawidłowo założyć pasek? Może z powodu obecności kijków w ogóle, czy to przypiętych czy nie? Może dlatego że narciarze wolą jeździć po twardych trasach i upadki są "twardsze"? Może inne są sposoby upadania? Przyczyn może być wiele. Nie jestem wszechwiedzący i wszystkich teoretycznych powodów tu nie wymienię.


    stryczek to bylo takie bawienie sie slowami, lubie tak robic. a ze wzmaga to wymowe wypowiedzi....coz tak tez lubie podkreslac ..... Cóż, jak się wypowiadasz, taką odpowiedź otrzymasz ;) proszę cię więc całkowicie na poważnie o większe wyważenie w tym temacie. O nic więcej.


    jeszcze jedno pytanie; dlaczego wykleto paski do nart???? bo mozna porzadnie oberwac, gdy sie kotluja razem z wlascicielem. w Twoim rozwiazaniu jest tak samo; kije nie dyndaja sobie swobodnie a wlasnie kotluja sie z wlascicielem, co nie jest tak bardzo bezpieczne............. Jeśli chcemy porównać kijek z nartą, co nam się rzuci w oczy?
    1) Różnica wagi
    2) Różnica w sztywności i odporności na zginanie
    3) Różnica w ilości ostrych krawędzi mogących cię uszkodzić

    To wszystko powoduje to, że nartę jednak najlepiej odczepić od narciarza i zatrzymać. A paski przestano stosować dopiero po wymyśleniu ski-stopów. Dlaczego wcześniej jednak używano pasków? Bo ich brak był niebezpieczny dla innych.


    i jeszcze jedno; absolutnie to , co pisze, nie jest osobiscie skierowane przeciwko Tobie i jak juz mowilismy, przedstawiamy swoje racje a osobniki wybieraja co wola... Dokładnie tak. Apeluję jednak o maksymalne nieużywanie wyrażeń emocjonalnych w tym (a także każdym innym dotyczącym bezpieczeństwa) temacie.

    Pozdr
    Marcin

    nasz wiad sie zbiegly w czasie, dlatego to przytoczylem bo nie bylem swiadowmy twej wiad...
    jka kolano? mam nadz ze dobrze???

    btw gamekeeper to nie wiem, jaki jest polski odpowiednik
    w obrazowym tlumaczeniu to raczej bylby pasterz.
    aniouk jak w brytyjskim ang to wyglada??

    bo w am ang nazwa "game" to nie stado dowolne, ale stado dzikie. wiesz z ksiazek kulinarnych ze "games" w najlepszym tlumaczeniu z am ang to dziczyzna.

    czyli z kolei, opierajac sie na am ang, przetlumaczenie na pasterz tez nie ma wiekszego sensu, bo jaki pasterz "keeps" (strzeze) dzikie zwierzeta??

    chyba ze w bryt ang "game" = stado, bez rozrozniania czy dzikie czy "cywilizowane".
    Jeśli mogę się wtrącić: gamekeeper to zdecydowanie facet od dzikiego zwierza (game to zwierzyna łowna, taka na którą się poluje). A jeśli mowa o stadzie to co najwyżej jeleni czy saren. Ja bym optowała za "gajowym" poprostu. Zgaduje że owa kontuzja mogła byc skutkiem użycia fuzji (odrzut). Kciuk gajowego? brzmi nienajgorzej. :)

    Cześć
    Tak by się wydawało ale zobaczymy co teraz będzie w tym temacie?;):)
    Pozdro
    Miales Mitek racje, zobaczylem,
    przedewszystkim ile tu na forum doswiadczonych narciarzy z kilkudzieisiecioletnim starzem i tyyyyle juz widzieli...
    Male musze miec w porownaniu z nimi doswiadczenie bo tak malo z napisanych zdarzen widzialem i slyszalem.

    Zgaduje że owa kontuzja mogła byc skutkiem użycia fuzji (odrzut). Kciuk gajowego? brzmi nienajgorzej. :) Nie, wynikała ze specyficznego dla szkockich gajowych sposobu zabijania małych zwierząt, takich jak zające itd, przez skręcenie im karku.
    Pozdr
    Marcin
    Wpływ uprawiania amatorskiego narciarstwa zjazdowego na kontuzje paznokcia u małego palca lewej ręki. Ten temat może być fascynujący, ale może jeszcze poczekajmy. Aż ktoś go zacznie zgłębiać. Jeśli chodzi o używanie kijków, to używanie nart jest o wiele bardziej od nich niebezpieczne. Więc należałoby w pierwszej kolejności z nich zrezygnować. Ewentualnie pójść inna drogą i poświęcić główną uwagę na nartach doskonaleniu upadków, może w pierwszej kolejności zwracając uwagę na kciuk i jego kontuzje. Ale czy pozostałe palce są mniej ważne?

    Może nieco z innej beczki. Byłem ostatnio z żona w prywatnej klinice ortopedycznej w Bielsku Białej. Chodziło o kłopoty z palcem, ale głównie związane z pracą w kuchni. Przeczytałem tam sobie na ścianie duży afisz, poświęcony wypadkom narciarskim. Kilku lekarzy się tam, jak można powiedzieć, specjalizuje w wypadkach narciarskich. Teren w pobliżu im wyraźnie sprzyja. Postawili sobie kilka pytań. Między innymi, czy narty karwingowe wpływają w większym stopniu na wzrost kontuzji. Co do tych nart, to w porównaniu z poprzednimi, nie nastąpił wzrost a raczej zmniejszenie liczby kontuzji, z tym że pojawiły się przypadki niebezpiecznych kontuzji związanych z "zaczepianiem" nart. Natomiast nastąpił gwałtowny wzrost wypadków narciarskich związanych ze zderzeniami, z drzewami, słupami, ludźmi. Powodem tego jest duża szybkość i małe umiejętności narciarskie. Wracając do kciuka, to wydaje się, że jego kwestia jest zupełnie marginalna. Chcąc poprawić statystykę urazów, należałoby w pierwszej kolejności wyciąć lasy, tam gdzie jeszcze są. Zlikwidować słupy wyciągów. Z tym nie ma problemów, odkąd są helikoptery. Pozbyć się ludzi. Jak się korzysta z helikoptera, to zagęszczenie narciarzy na kilometr kwadratowy terenu jest bardzo małe. Więc się dobrze składa. W tym miejscu pozdrawiam świątecznie "jana kovola" za propagowanie mało kontuzjo-gennej formy zjazdów. A jak tam się coś przydarzy, to kwestia kciuka jest zupełnie bez znaczenia.

    Pozdrawiam

    Wpływ uprawiania amatorskiego narciarstwa zjazdowego na kontuzje paznokcia u małego palca lewej ręki. Ten temat może być fascynujący, ale może jeszcze poczekajmy. Aż ktoś go zacznie zgłębiać. Jeśli chodzi o używanie kijków, to używanie nart jest o wiele bardziej od nich niebezpieczne. Więc należałoby w pierwszej kolejności z nich zrezygnować. Ewentualnie pójść inna drogą i poświęcić główną uwagę na nartach doskonaleniu upadków, może w pierwszej kolejności zwracając uwagę na kciuk i jego kontuzje. Ale czy pozostałe palce są mniej ważne?

    Może nieco z innej beczki. Byłem ostatnio z żona w prywatnej klinice ortopedycznej w Bielsku Białej. Chodziło o kłopoty z palcem, ale głównie związane z pracą w kuchni. Przeczytałem tam sobie na ścianie duży afisz, poświęcony wypadkom narciarskim. Kilku lekarzy się tam, jak można powiedzieć, specjalizuje w wypadkach narciarskich. Teren w pobliżu im wyraźnie sprzyja. Postawili sobie kilka pytań. Między innymi, czy narty karwingowe wpływają w większym stopniu na wzrost kontuzji. Co do tych nart, to w porównaniu z poprzednimi, nie nastąpił wzrost a raczej zmniejszenie liczby kontuzji, z tym że pojawiły się przypadki niebezpiecznych kontuzji związanych z "zaczepianiem" nart. Natomiast nastąpił gwałtowny wzrost wypadków narciarskich związanych ze zderzeniami, z drzewami, słupami, ludźmi. Powodem tego jest duża szybkość i małe umiejętności narciarskie. Wracając do kciuka, to wydaje się, że jego kwestia jest zupełnie marginalna. Chcąc poprawić statystykę urazów, należałoby w pierwszej kolejności wyciąć lasy, tam gdzie jeszcze są. Zlikwidować słupy wyciągów. Z tym nie ma problemów, odkąd są helikoptery. Pozbyć się ludzi. Jak się korzysta z helikoptera, to zagęszczenie narciarzy na kilometr kwadratowy terenu jest bardzo małe. Więc się dobrze składa. W tym miejscu pozdrawiam świątecznie "jana kovola" za propagowanie mało kontuzjo-gennej formy zjazdów. A jak tam się coś przydarzy, to kwestia kciuka jest zupełnie bez znaczenia.

    Pozdrawiam
    tego nie komentuje bo i po co

    PS #1 Marcin, po napisaniu tego........

    "Apeluję jednak o maksymalne nieużywanie wyrażeń emocjonalnych w tym (a także każdym innym dotyczącym bezpieczeństwa) temacie."

    ..... dajesz podziekowanie autorowi pastiszu lub farsy, jakkolwiek to zdefiniowac??? raczej niekonsekwencja

    PS #2 ktos kiedys napisal ze zycie jest za krotkie, zeby popelnic wszystkie bledy osobiscie.
    staram sie trzymac tej zasady, wiec jezeli cos MOZE zmniejszyc prawdopodobienstwo kuku takiego czy owego, to to robie - tak wiec jezdze w kasku, zawsze, nie zakladam paskow i jezeli jezdze w okularach to z nietlukacymi sie szklami.

    PS #3 jak to Aniouk wypunktowala, interpretujesz oczywiste fakty w sposob dowolny, zeby podeprzec swoja teze, skoro nie ma naukowych opracowan o podziobaniu narciarza przez kije walajace sie na stoku

    PS #4 i zeby bylo jasne; to ze cos jest napisane w jez ang wcale nie oznacza, ze nalezy bezgranicznie w to wierzyc. natomiast nie mmoglem znalezc ani jednego art w jez polskim, ktory by te sprawy omawiac. tak sie jakos sklada, ze prawie wszystko, co jest obecnie istotne w medycynie, jest publikowane w jez ang....

    moj punkt byl taki, zeby zwrocic uwage na potencjalne niebezpieczenstwo. wybor jest sprawa indywidualna. dla mnie EOT

    PS #1 Marcin, po napisaniu tego........

    "Apeluję jednak o maksymalne nieużywanie wyrażeń emocjonalnych w tym (a także każdym innym dotyczącym bezpieczeństwa) temacie."
    Janie, jak sam widzisz, pastisz i farsa jest tu tak widoczna, że nikt nie ma wątpliwości i zrozumie prawidłowo wymowę tego posta. Twoje określenia odbierałem w 100% poważnie. Jak i duża część czytających Twoje wypowiedzi.
    Pozdr
    Marcin

    Wpływ uprawiania amatorskiego narciarstwa zjazdowego na kontuzje paznokcia u małego palca lewej ręki. Ten temat może być fascynujący, ale może jeszcze poczekajmy. Aż ktoś go zacznie zgłębiać. Jeśli chodzi o używanie kijków, to używanie nart jest o wiele bardziej od nich niebezpieczne. Więc należałoby w pierwszej kolejności z nich zrezygnować. Ewentualnie pójść inna drogą i poświęcić główną uwagę na nartach doskonaleniu upadków, może w pierwszej kolejności zwracając uwagę na kciuk i jego kontuzje. Ale czy pozostałe palce są mniej ważne?

    Może nieco z innej beczki. Byłem ostatnio z żona w prywatnej klinice ortopedycznej w Bielsku Białej. Chodziło o kłopoty z palcem, ale głównie związane z pracą w kuchni. Przeczytałem tam sobie na ścianie duży afisz, poświęcony wypadkom narciarskim. Kilku lekarzy się tam, jak można powiedzieć, specjalizuje w wypadkach narciarskich. Teren w pobliżu im wyraźnie sprzyja. Postawili sobie kilka pytań. Między innymi, czy narty karwingowe wpływają w większym stopniu na wzrost kontuzji. Co do tych nart, to w porównaniu z poprzednimi, nie nastąpił wzrost a raczej zmniejszenie liczby kontuzji, z tym że pojawiły się przypadki niebezpiecznych kontuzji związanych z "zaczepianiem" nart. Natomiast nastąpił gwałtowny wzrost wypadków narciarskich związanych ze zderzeniami, z drzewami, słupami, ludźmi. Powodem tego jest duża szybkość i małe umiejętności narciarskie. Wracając do kciuka, to wydaje się, że jego kwestia jest zupełnie marginalna. Chcąc poprawić statystykę urazów, należałoby w pierwszej kolejności wyciąć lasy, tam gdzie jeszcze są. Zlikwidować słupy wyciągów. Z tym nie ma problemów, odkąd są helikoptery. Pozbyć się ludzi. Jak się korzysta z helikoptera, to zagęszczenie narciarzy na kilometr kwadratowy terenu jest bardzo małe. Więc się dobrze składa. W tym miejscu pozdrawiam świątecznie "jana kovola" za propagowanie mało kontuzjo-gennej formy zjazdów. A jak tam się coś przydarzy, to kwestia kciuka jest zupełnie bez znaczenia.

    Pozdrawiam
    Dzięki, DziadkuKuby za wyważony i należycie ironiczny komentarz. Muszę z żalem stwierdzić że istnienie tego wątku mocno podważyło moją wiarę w sensowność forum jako takiego. A poniekąd sama nieświadomie sie do tego przyczyniłam bo dyskusję zapoczątkowała moja niefortunna wzmianka o wybitym kciuku (oczywiście w całkiem innym konekście i wątku) To co tu widzę to klasyczne BICIE PIANY. Drodzy forumowicze, nie komrpmitujcie się na litość Boską.
    Temat moze i posezonowy, ale ciekaw jestem ilu forumowiczy prawidlowo zaklada paski od kijkow (o ile ich uzywa). Wbrew pozorom nie jest to banalne.
    Niestety temat powstał zbyt poźno, przynajmniej dla mnie. Stałem się ofiarą własnej niewiedzy i niedoświadczenia, źle użyłem pasków i przytrafiła mi się ta kontuzja.

    Co gorsza spowodowało to, że zakończył się dla mnie sezon piłki ręcznej.
    Zakładam, odkąd pamiętam. Zawsze w ten sam sposób. Pętla paska zwisającego z uchwytu, powinna być tak wygięta, aby wkładając dłoń od dołu, grzbiet ręki oparł się wygodnie o pasek. Pasek powinien być tak wyregulowany, aby przy bardzo luźnym zaciskaniu palców na uchwycie kijka i jednoczesnym jego mocnym wbiciu cała siła uderzenia przenosiła by się na pasek i grzbiet dłoni. Dzisiaj jest to najczęściej mniej ważne, bo nie ma na ogół potrzeby mocnego wbijania kijka i opierania się na nim. Dawniej gdy mocne i częste wbicie było potrzebne, pasek odciążał palce. Zresztą dawniej często czułem mocne zmęczenie nadgarstków, po całym dniu jazdy.

    Nigdy, w czasie ponad czterdziestu lat, nie miałem przygód z kijkami. Choć to nie jest dowód, że takie się nie mogą przydarzyć. Przydarzyć się może wszystko. Jest tylko kwestia prawdopodobieństwa, na ile pewne zdarzenia są możliwe. Każdy kto wychodzi na ulice, nie zakłada, że za chwilę zginie. Ale każdemu można obliczyć prawdopodobieństwo że zginie. Bardzo, bardzo małe, ale jest. Stuprocentowej pewności nikt nie ma.

    Pozdrawiam
    Dziadku Kuby slusznie zauwazyles/przypomniales, ze od wbijania kijka oraz "zawieszania" sie na nim, czesto czulo sie cale rece(mnie sie to jeszcze dzis przy smigu zdarza). Samym chwytem bez paska bylo by ciezko utrzymac na co tu gadac jakas tam czesc wagi narciarza.
    Dzis, kiedy kijek juz nie jest tak w skrecie potrzebny jak dawniej, mozna by
    postawic pytanie dlaczego mamy dlon przekladac od dolu a nie zwyczajnie jak czynia to poczatkujacy przekladac przez petelke i chwytac sama rekojesc bez paska.
    Moze tak bedzie bezpieczniej hihihihhihi

    Dzis, kiedy kijek juz nie jest tak w skrecie potrzebny jak dawniej, mozna by
    postawic pytanie dlaczego mamy dlon przekladac od dolu a nie zwyczajnie jak czynia to poczatkujacy przekladac przez petelke i chwytac sama rekojesc bez paska.
    Moze tak bedzie bezpieczniej hihihihhihi
    Ten wariant jest właśnie ponoć najgorszy :)

    Pozdr
    Marcin

    Niestety temat powstał zbyt poźno, przynajmniej dla mnie. Stałem się ofiarą własnej niewiedzy i niedoświadczenia, źle użyłem pasków i przytrafiła mi się ta kontuzja. Niestety, nie możesz zakładać że gdybyś użył inaczej/nie użył to kontuzji by nie było. Taki urok życia.
    Pozr
    Marcin

    Ten wariant jest właśnie ponoć najgorszy :)

    Pozdr
    Marcin
    Mlody jestes za to sie obrazac nie mozna ale bardzo narciarsko rozumny.
    Polacz razem to co z Dziadkiem Kuby piszemy.
    Myslisz, ze przekladanie dloni przez petelke od spodu bylo spowodowane bezpieczenstwem tak fantazjowanym w tym watku?:):):)

    Myslisz, ze przekladanie dloni przez petelke od spodu bylo spowodowane bezpieczenstwem tak fantazjowanym w tym watku?:):):) Warto było ten wątek założyć, żeby się dowiedzieć jakie są powody przekładania dłoni przez pętlę od spodu- właśnie z postu Dziadka Kuby.
    Sam jestem totalnym samoukiem- w czasach gdy byłem dzieckiem, jeździłem byle jak. Dopiero na etapie późnego liceum/studiów zacząłem się starać jeździć technicznie. Wszystko niestety oparte na podglądaniu, bo o istnieniu instruktorów nie miałem pojęcia a i kasy na nich by niestety nie było. Było z tego powodu mnóstwo ślepych uliczek, błędów i wypaczeń, brak teraz znajomości "podręcznikowych" pojęć itd. A efekt końcowy? Nie mnie go oceniać. Ale grunt że sam jestem zadowolony.

    Pozdr
    Marcin
    Do Bociana74
    Marcinie...denerwuje mnie i to mocno, ze w swoim pierwszym poscie, przedstawiles SWOJA INDYWIDUALNA OPINIE na temat uzywania paskow w kijkach, podpierajac sie kilkoma stronami medycznymi czy sportowymi, w ktorych ta kontuzja JEST TOTALNIE ODMIENNIE OPISYWANA niz Twoja interpretacja...na dodatek, zeby uwiarygodnic SWOJE RACJE...uzywasz takiego okreslenia jak: wyniki sklonily mnie, wynika z nich...jak juz cos to zmien to na: wydaje mi sie, moim zdaniem...
    Zadalam sobie ten sam trud i tlumaczylam obiektywnie te strony, a nie tak zeby bylo mi wygodniej...I sam odpowiadasz na pytanie Jana Kovala o tlumaczenie zdania:
    Skiers should also be encouraged to use poles with finger-groove grips without any restraining devices such as a wrist strap or closed grip.
    ze jest oczywiste...a w swoim nie bierzesz tego zupelnie pod uwage...
    Jezeli juz bawisz sie w pisanie posta na temat urazu, zrob to w sposob obiektywny, a potem napisz swoja opinie, bo duzo ludzi jest skolnnych uwierzyc, ze to co piszesz jest poparte oficjalna wiedza dostepna w internecie na ten temat...a ja tlumaczeniem dokladnym z angielskiego na polski udowodnilam, ze jest inaczej...
    Moglabym zaczac dyskutowac z kazdym Twoim cytatem dotyczacym mojego postu wczesniejszego, ale nie widze w tym najmniejszego sensu, bo znowu musialbym sie powtarzac...odpowiem tylko na Twoje pytanie: tak, prawidlowo uzywam paskow...i wyobraz sobie, ze zamierzam ich dalej w ten sposob uzywac, bo nie umiem bez...chociaz bede uczyla sie takze jezdzic bez... Mnie Twoje argumenety o prawidlowym uzywaniu paskow tez przekonuja w jakis sposob ale denerwuje mnie koszmarnie przeinaczanie i tlumaczenie wedlug wlasnego widzimisie zawartosci podawanych anglojezycznych stron.


    jka kolano? mam nadz ze dobrze??? Kolano stabilne...ino za kazdym wyprostowaniem nogi przeskakuje cos tam...ilu lekarzy tyle pomyslow co to jest...aczkolwiek pomyslu co zrobic aby nie przeskakiwalo zaden nie mial...co oczywiscie na nartach sie ucze...powoli:D


    btw gamekeeper to nie wiem, jaki jest polski odpowiednik w obrazowym tlumaczeniu to raczej bylby pasterz.
    aniouk jak w brytyjskim ang to wyglada??
    Hmmm, uwielbiam te slowne zagdaki:) Wedlug mnie, "game" bedzie tu tyczyc dzikiej zwierzyny...a gamekeeper w polskich realiach (gdzie takowa zwierzyna zazwyczaj jest w lesie lub na jego obrzezach, w UK gamekeeper bardziej na terenach wiejskich dziala, bo lasow bardzo malo sie ostalo) to moze byc gajowy, lesnik, badz wedlug mnie mysliwy (taki oficjalny, ktory dziala w zgodzie z prawem lowieckim), bo on tez troszczy sie o zwierzyne...zeby potem zabijac;)
    http://www.connexions-direct.com/job...eContentID=256


    Jeżeli nadgarstek mamy "otwarty" - pierwszy "strzał" idzie prosto w kciuka - czy to przy upadku, czy przy "podparciu" się o śnieg w głębokim skręcie.. .
    Jedyną receptą - jest trzymanie nadgarstka tak jak trzymają go ... bokserzy :)
    Wlasnie o to mi sie rozchodzilo w pytaniu zadanym w moim pierwszym poscie:) Ino chyba odruchem jest rozposcieranie reki przy upadku, ale to do zapamietania i wyrobienia podczas ilus tam wypadkow, na ile sie da to kontrolowac...
    Czyli...idealny upadek, ktory zwolni nas od kontuzji kciuk narciarza...
    -jezdze z dlonmi w petelkach (bo kijkow nie chce samopas puscic, zeby nie odegraly same tragedii na stoku) lub bez petelek (bo uwazam, ze kijki samposace sie nikomu krzywdy nie zrobia, moge po nie podejsc, jak po wypiete z wiazan narty) upadam, puszczam kijki (kijek zostaje peta mi sie kolo dloni, moze wejsc gdzies pod ale nie musi...w drugiej wersji kijek pada w snieg, moze kogos w przyszlosci uszkodzic, jesli ktos najedzie na niego, a ja zapomne go zabrac, ale wcale nie musi sie tak stac), po puszczeniu zaciskam dlonie w piescie chroniac kciuki :D :D :D :D Matko...ile sie jeszcze musze nauczyc...
    Aniouk relaksujaca sie na skiforum w czasie szukania mieszkania...
    Wprawdzie do drapania sie po glowie i dlubania w nosie kciuk nie jest mi potrzebny, nie wyobrazam sobie jazdy autostopem bez niego.:)
    Mam jeszcze inne powody dla ktorych nie zakladam paskow. Jeden poparty doswiadczeniem a drugiego mam nadzieje nigdy nie doswiadczyc.

    Nie raz zostawilem kijek w glebokim sniegu na trawersie lub w galeziach podczas jazdy w lesie, co gdybym mial zalozona petle pewnie skonczylo by sie "urwaniem reki". Widzialem kijki utkwione w plocie, wiec dotyczy to tak samo narciarstwa trasowego, rowniez jazdy na wyciagu.

    W razie zlapania przez lawine ekwipunek(narty, kijki, etc.) dziala jak kotwica wciagajac ofiare glebiej. Dodatkowo, czynnosci jak plywanie ku powierzchni, stworzenie "air pocket" przed twarza i wyciagniecie reki do gory zanim lawina sie zatrzyma, byly by niewykonalne.

    Jeszcze jedno. W razie powaznej wykladki lepiej pozbierac ekwipunek niz zszywac rany. Pamietacie paski przy wiazaniach bezpiecznikowych?:)

    Pozdro.


    Pamietacie paski przy wiazaniach bezpiecznikowych?:)
    Moje lonżyki przy dynafitach mają się świetnie i nie zamierzają iść na emeryturę.
    :p
    Zawsze cos za cos...

    ps. Co to jest "lonżyk"?

    Zawsze cos za cos...

    ps. Co to jest "lonżyk"?
    Małe lonże to lonżyki :D

    Po waszemu to chyba "leash"
    Leash to smycz.
    Nigdy nie slyszalem o lonzyk (czy sie wymawia tak jak pisze?) dla psa. Chociaz z polaka nigdy nie bylem prymusem...:)

    Pozdro.
    Podobnie do Mitka, przez te kilkadziesiat lat nartowania nigdy nie mialem zadnych problemow na nartach z urazami kciukow, a szerzej - dloni, pomimo ze paskow uzywam (choc np. moja zona juz nie, takie bezpaskowe kijki kupila, bezwiednie). Mysle, ze jednym z powodow ich uzywania jest ten podany przez Dziadka Kuby - wpomagaja reke przy mocniejszych podparciach sie na kijku, lepiej i rowniej rozklada sie sila. Nie wiem jak Wam, ale mnie zdarza sie kijkow uzywac niekiedy bardzo intesywnie.

    Ale skoro paski moga okazac sie niebezpieczne, to dlaczego nie wprowadzic cos w rodzaju bezpiecznikow, tzn. wyrywajacych sie paskow przy mocniejszym szarpnieciu? Widzialem takie patenty juz na poczatku lat 70-tych na ktoryms z kursow. Nawet demonstrowano nam ich dzialanie. Faktycznie, wyskakiwaly z rekojesci. Jakos nigdy pozniej nie widzialem takich kijkow w sprzedazy. Skoro sie ich nie produkuje, a w kazdym razie nie na masowa skale, widac nie ma na nich nabywcow. Dlaczego? Bo problem ew. urazow spowodowanych szarpiacymi reke paskami przy upadkach jest marginalny. Zreszta przy naprawde mocnym szarpnieciu paski i tak sie wyrwa.
    Andrzej... proszę bardzo
    http://www.foreversport.sklep.pl/pok...p?id_prod=3263
    http://www.ceneo.pl/showPicture.aspx?productID=1849486
    produkowane na szeroka skale
    do wyboru; z paskami lub rękawiczką
    ... tylko że są sporo droższe od zwykłych

    j.
    Cześć

    Wprawdzie do drapania sie po glowie i dlubania w nosie kciuk nie jest mi potrzebny, nie wyobrazam sobie jazdy autostopem bez niego.:)
    Mam jeszcze inne powody dla ktorych nie zakladam paskow. Jeden poparty doswiadczeniem a drugiego mam nadzieje nigdy nie doswiadczyc.

    Nie raz zostawilem kijek w glebokim sniegu na trawersie lub w galeziach podczas jazdy w lesie, co gdybym mial zalozona petle pewnie skonczylo by sie "urwaniem reki". Widzialem kijki utkwione w plocie, wiec dotyczy to tak samo narciarstwa trasowego, rowniez jazdy na wyciagu.

    W razie zlapania przez lawine ekwipunek(narty, kijki, etc.) dziala jak kotwica wciagajac ofiare glebiej. Dodatkowo, czynnosci jak plywanie ku powierzchni, stworzenie "air pocket" przed twarza i wyciagniecie reki do gory zanim lawina sie zatrzyma, byly by niewykonalne.

    Jeszcze jedno. W razie powaznej wykladki lepiej pozbierac ekwipunek niz zszywac rany. Pamietacie paski przy wiazaniach bezpiecznikowych?:)

    Pozdro.
    Pamietam paski przy wiązaniach - wtedy rzeczywiście gleba była dla mnie codziennością i to nie delikatne obsunięcie się - miałem wtedy naście lat. Nigdy nie miałem problemów i nie słyszałem o takich, aby ktoś zrobił sobie krzywdę o własne narty. Pamiętam kontuzje po rolowaniu ale nie jakieś straszne uszczerbki na zdrowiu. Parę zębów czy złamany obojczyk to raczej drobna cena zabawy nic kontuzje.
    Co więcej kląłęm ze dwa lub trzy razy kiedy paskim odpiąłęm - w Szczyrku w nocy szukałem kiedys narty trzy godziny - i co to do kijków, pasków wnosi.
    Jazda pozatrasowa rządzi się innymi prawami - delikatnie mówiąc.
    Nie jestem mistrzem offpiste ale zdarza mi się jeździć i to jednak w większości normalne narciarstwo a nie walka rycerzy obutych w zbroje - przynajmniej w forumowym wydaniu to raczej rzeźbienie przy trasie niż poważne jeżdżenie.
    Temat jest dla mnie trochę nużący a kajaki czekają.;) :)
    Pozdro

    Parę zębów czy złamany obojczyk to raczej drobna cena zabawy nic kontuzje.
    Co więcej kląłęm ze dwa lub trzy razy kiedy paskim odpiąłęm - w Szczyrku w nocy szukałem kiedys narty trzy godziny - i co to do kijków, pasków wnosi.
    Prosze o troche zrozumienia. Uzylem "paskow" dla porownania w celu zilustrowania mojej wypowiedzi. Wedlug mnie twoje zeby i obojczyk byly wystarczajacym powodem przemawiajacym o wyzszosci skistopperow nad paskami przy nartach. Podobnie z kijkami, lepiej ich szukac niz sobie nimi krzywde zrobic, ale widze cenisz ekwipunek ponad zdrowie (sarkazm za sarkazm).;)

    Pozdro.

    Wprawdzie do drapania sie po glowie i dlubania w nosie kciuk nie jest mi potrzebny, nie wyobrazam sobie jazdy autostopem bez niego.:)
    Mam jeszcze inne powody dla ktorych nie zakladam paskow. Jeden poparty doswiadczeniem a drugiego mam nadzieje nigdy nie doswiadczyc.

    Nie raz zostawilem kijek w glebokim sniegu na trawersie lub w galeziach podczas jazdy w lesie, co gdybym mial zalozona petle pewnie skonczylo by sie "urwaniem reki". Widzialem kijki utkwione w plocie, wiec dotyczy to tak samo narciarstwa trasowego, rowniez jazdy na wyciagu.

    W razie zlapania przez lawine ekwipunek(narty, kijki, etc.) dziala jak kotwica wciagajac ofiare glebiej. Dodatkowo, czynnosci jak plywanie ku powierzchni, stworzenie "air pocket" przed twarza i wyciagniecie reki do gory zanim lawina sie zatrzyma, byly by niewykonalne.

    Jeszcze jedno. W razie powaznej wykladki lepiej pozbierac ekwipunek niz zszywac rany. Pamietacie paski przy wiazaniach bezpiecznikowych?:)

    Pozdro.
    Masz racje, tylko to o czym piszesz to w porownaniu z tym co jezdza aktywni tego watku nazwe narciarstwem extremalnym.
    Komu tu do lawin, trawersow, czy glebokiego sniegu. albo jazdy w lesie.
    Plotow tez raczej malo w Livignio czy na Kitzsteinhorn!:)
    Cześć

    Prosze o troche zrozumienia. Uzylem "paskow" dla porownania w celu zilustrowania mojej wypowiedzi. Wedlug mnie twoje zeby i obojczyk byly wystarczajacym powodem przemawiajacym o wyzszosci skistopperow nad paskami przy nartach. Podobnie z kijkami, lepiej ich szukac niz sobie nimi krzywde zrobic, ale widze cenisz ekwipunek ponad zdrowie (sarkazm za sarkazm).;)

    Pozdro.
    Jaki sarkazm - raczej dowcip.
    W tej chwili (taka jest durna zasada)nic nikomu, nie może/powinno się stać a jak juz jest takie ryzyko to jest to "sport ekstremalny" z założenia dla nieświadomych niczego młodocianych oderwanych od rzeczywistości wariatów. Taka jest wizja. Ja natomiast pomimo 45 lat jeżdżę bez kasku, pasków, na kije paski zakładam, wiązania ustawiam sam w taki sposób jakbym narty miał przybite do nogi i żyję.
    Więc raczej dowcip - ale to może byc rok ostatni mojego farta, więc jakby co zapal za nas świeczkę.;);)
    Pozdrowionka

    Cześć

    Ja natomiast pomimo 45 lat jeżdżę bez kasku, pasków, na kije paski zakładam, wiązania ustawiam sam w taki sposób jakbym narty miał przybite do nogi i żyję.
    oczywiscie, skoro tak uwazasz za stosowne i wlasciwe to swoim dzieciom tez zabranniasz jazdy w kazsku i zapetlasz rece wokol kijow; bo ty tak jezdzisz,jezdziles i nic (dotychczas i zycze zeby nigdy) sie nie stalo.
    no i oczywiscie ustawiasz im wiazania co najmniej 2x tyle ile powinni miec; bo to mucho???

    natomiast, jezeli jazdzisz bez kasku a twoje dzieci w kasku to cos tu sie komus pokickalo, czy nie???. i zaraz wytlumacze dlaczego
    zauwaz, ze dla twojego dziecka jestes autorytetem (juz niedlugo) i dziwne, jezeli dziecko (dzieci) jest/sa srednio inteligentne, nie zapytaly cie; dlaczego ja mam jezdzic w kasku, skoro niby jest to dobre dla mnie, a ty , Tato, nie uzywasz go???? pewne postawy nie wyrabia sie poprzez nakazy, a poprzez przyklady. powiem wiecej; kazdy swiadomy rodzic, nawet jezeli nienawidzi jazdy w kasku, powinien go uzywac w momencie chociaz, gdy jezdzi ze swoim dzieckiem. jezeli tego nie robi, wysyla tzw sprzeczne sygnaly, a te nie jest dobre dla rozwijania pozadanego zachowania .... to jest tak jak w zyciu "you can't go both ways"; nie wiem jak by sie to tlumaczylo na polski jezyk........

    to tak jak (przyklad przejaskrawiony ale z zycia) docent na onkologii tlumaczyl ryzyko raka pluca, palac przy tym papierosa

    btw na jakis nastawach jezdzisz?


    W razie zlapania przez lawine ekwipunek(narty, kijki, etc.) dziala jak kotwica wciagajac ofiare glebiej. Dodatkowo, czynnosci jak plywanie ku powierzchni, stworzenie "air pocket" przed twarza i wyciagniecie reki do gory zanim lawina sie zatrzyma, byly by niewykonalne.

    Jeszcze jedno. W razie powaznej wykladki lepiej pozbierac ekwipunek niz zszywac rany. Pamietacie paski przy wiazaniach bezpiecznikowych?:)

    Pozdro.
    analogie do paskow staralem sie tu wykorzystac, ale nie dziala.
    ja zaczalem obcinac paski po tym jak wbij mi sie kijek w drzewach. byl to jakis stary rodzaj "bezpiecznikowego" kija (nawet nie wiedzialem ze cos takiego kupilem). wlasnie mialem moment, ze chyba bylem na granicy zwichniecia barku, gdy te prymitywy puscily. po tym fakcie ogladnalem rekojesci i faktycznie, mialy ten patent.... natomiast nie chce juz grac w ruska ruletke.
    dzieciom w tym momencie petle poucinalem, samemu tez, zeby bylo sprawiedliwie. dopiero po latach doczytalem sie sensu tego co zrobilem.

    co do air pockets etc.....czytalem tez zdania, ze kije pomagaja w "swimming motion in the avalanche. nie uwazam to za sluszne, to taka mala dygresja. w sumie , jezeli juz jestes w powaznej lawinie, to trudno bylo by udowodnic, ze taki lekki ekwipunek jakim sa kije, ma rzeczywiscie wplyw na to czy "wyplyniesz" czy nie w momencie zatrzymania lawiny. oczywiscie teoretycznie kija przyczepione do przedramienia, moga utrudnic stworzenie air pocket, ale zebranie info na ten temat bylo by przerazliwie trudne, bo...............nikt nie ubiera petlli w takim terenie......

    natomiast zdania jak to :
    Bo problem ew. urazow spowodowanych szarpiacymi reke paskami przy upadkach jest marginalny 3-8% urazow to rzeczywiscie marginalny.
    Zreszta przy naprawde mocnym szarpnieciu paski i tak sie wyrwa np gdy sie przywiaze do traktora

    chyba nawet szczatkowego komentarza nie wymagaja

    ja zaczalem obcinac paski po tym jak wbij mi sie kijek w drzewach. byl to jakis stary rodzaj "bezpiecznikowego" kija (nawet nie wiedzialem ze cos takiego kupilem). Janie, co do jazdy między drzewami, głębokim śniegu, w terenach z zagrożeniem lawinowym się nie wypowiadam. Może należało to podkreślić na początku. W takich warunkach faktycznie wystąpią inne argumenty za tym żeby pasków nie zakładać i z tym nie zamierzam dyskutować. Jednak, jak już napisał Fredowski- większość czytających to forum jeździ po trasach gdzie trudno zaczepić kijkiem o drzewo, prawdopodobieństwo zasypania przez lawinę jest pomijalne a płotów nie ma. Tutaj większym zagrożeniem, jak już napisał w ironicznym poście Dziadek Kuby, są inni narciarze- niedoświadczeni, nie panujący nad prędkością i zwykle przeceniający swoje umiejętności. Ktoś może jeździć w kasku, żółwiu czy zbroi, bez pasków, z idealnie ustawionymi wiązaniami a i tak zrobi sobie (oby tylko) krzywdę, jeśli nie użyje rozumu. Tak więc zdrowy rozsądek i prawidłowa ocena sytuacji- to wg mnie recepta na bezpieczną dla siebie i innych jazdę.
    Pozdr
    Marcin

    Bo problem ew. urazow spowodowanych szarpiacymi reke paskami przy upadkach jest marginalny 3-8% urazow to rzeczywiscie marginalny.
    Zreszta przy naprawde mocnym szarpnieciu paski i tak sie wyrwa np gdy sie przywiaze do traktora
    To moje opinie. Pierwsza wynika z faktu, ze nigdy sie z urazem reki z powodu uzywania paskow u kijkow nie spotkalem, a jezdze ponad 40 lat. Nie spotkalem u siebie czy bliskich. Gdzies jakies sporadyczne kontuzje kontuzje kcika, kltore nie mialy zadnego zwiazku z uzywaniem kijkow, z paskami czy bez. Dlatego w te 3-8% nie wierze! Mowa jest o trasowym narciarstwie (lub lekko przytrasowym), bo innego nie znam.

    Nie wiem czy kiedykowiek "rozbierales" kijek, tzn. zdjemowales raczke, by np. go skrocic. Bo ja wielokrotnie. I nie wiem czy wiesz w jaki sposob mocowane sa paski w wiekszosci kijkow? Bo ja wiem. Przy pomocy jednej cienkiej srubki. Co sie dzieje zatem z paskiem przy mocnym szarpniecie? Rozrywa sie na dlugosci ok. 1 cm i wylatuje z kijkow. Kilka razy zdarzylo mi sie to w sposob niechciany i musialem potem paski zaszywac.

    Andrzej... proszę bardzo
    http://www.foreversport.sklep.pl/pok...p?id_prod=3263
    http://www.ceneo.pl/showPicture.aspx?productID=1849486
    produkowane na szeroka skale
    do wyboru; z paskami lub rękawiczką
    ... tylko że są sporo droższe od zwykłych
    A Ty Jarku jakich uzywasz? ;) I czy przed moim postem wiedziales o bezpiecznikowych kijkach? :) Bo ja, gdyby nie przypadek (demostracja takich kijkow na kursie instruktorow przez prawie 40 laty) to bym nie wiedzial. :) A jak wiesz troche sie w sprzecie orientuje.

    Cześć

    Pamietam paski przy wiązaniach - wtedy rzeczywiście gleba była dla mnie codziennością i to nie delikatne obsunięcie się - miałem wtedy naście lat. Nigdy nie miałem problemów i nie słyszałem o takich, aby ktoś zrobił sobie krzywdę o własne narty.
    Ja miałem nie raz problemy z paskami przy wiązaniach.
    Mniejszy problem ,gdy narciarz wywraca sie i narta mu wypina ( moze poczuć cos twardego pod swoim ciałem, czasami porobić sobie siniaki , bywały też rany cięte).
    Najgorsze było jak jezdziło się szybko i narta wypinała się podczas jazdy. Myślę że sam Body Miller nie ujechałby dwóch skrętów na jednej narcie.
    Narta taka była zagrożeniem nie tylko dla narciarza , ale przede wszystkim dla innych.

    Prowadziłem grupe zawodniczek (juniorki młodsze) na nartostradzie. Trasy wtedy nie były ratrakowane. Jadaca na przodzie popełniła błąd, wypięła się narta (wiązania "Hope").

    Jechała na wprost dotąd, dopóki narta lużna ciągniona na pasku, oplątała jej noge na której jechała.
    To był koszmar obie kosci nad kostką uległy złamaniu. Wykręcona nie naturalnie stopa, przerażenie koleżanek.

    Od tego momentu nikt nie zakładał pasków.

    A co do kijków , to problem nie tylko w tym że
    "wyrywa nam rękę", bo przy sprzyjajacych warunkach moze nas zatrzymać , przez co unikniemy większego niebezpieczenstwa.

    Jadąc na wprost scieżką w lesie , zahaczyłem talerzykiem (były to kółka) o korzen. Szarpniecie
    utrata równowagi i uderzenie w drzewo czołowo barkiem (brak kasku).

    To wszystko, proszę Panów z 40-letnim stazem
    na nartach. To sie naprawdę działo.

    Wystarczy popatrzec w raporty z lat 70-80 tych
    prowadzonych przez GOPR o przyczynach urazów na nartach.
    Pozdrawiam! (były goprowiec):)

    P.S. Dodam, ze sam poprzez założone paski kijków , tracąc równowagę nadziałem sie na kijek , który wbił mi się razem z dłonią w bark. Kijki bardzo nam pomagaja w jezdzie , ale wtedy gdy grot ma swobodę, gdy nam gdzies utknie a my mamy pętlę na ręku
    to jest BARDZO niebezpieczny. Nie używam pasków na kijkach.
    Skutki kontuzji odczuwam do dziś (wypadniecie barku).
    P.S.

    A co do kijków , to problem nie tylko w tym że
    "wyrywa nam rękę", bo przy sprzyjajacych warunkach moze nas zatrzymać , przez co unikniemy większego niebezpieczenstwa.
    Wspolczesne typowe kijki nie zatrzymaja "zawodnika". Pasek sie wczesniej wyrwie. Ale kiedys bylo inaczej. Na pewno uzywales kijkow ze skorzanym uchwytem. Moze nie az tak starych jak ten ponizej :):

    Inna byla technika trzymania takiego kijka. Kciuk naciskal glowke kijka od gory i z roznych wzgledow byl to dobry sposob. W nowych tak sie niestety nie da. No wiec w tych porzadnych skorzanych uchwytach pasek, rowniez porzadny, skorzany, mocowany byl do kija bardzo solidnie, na ogol przy pomocy nitu przychodzacego w poprzek rurki kijka. Niepodobna bylo wyrwac taki pasek. Przypuszczam, ze doswiadczenia z naderwanymi nadgarstkami "starych" narciarzy, ktorzy jeszcze uzywali takich kijkow, wiaza sie wlasnie z owo solidnoscia mocowania paskow i solidnoscia samych paskow (gruba, porzadna skora). Te dzisiejsze, sztuczne, nawet niemowlak zerwie silniejszym szarpnieciem. :)
    Andrzeju,
    no nie powiem - figlarnie wygląda ten gadżet :D - nie pomyliłeś czasem zdjęć? ;)

    pozdro
    jahu
    o tych kijkach wiem od dawna ....nawet miałem okazję z nimi pojeździć
    ...a używam normalnych kijków, zwracam tylko uwagę na to z czego zrobiona jest rączka tzn. by nie był to jakiś śliski materiał
    pasków, używam tylko do wieszania kijków na dziobach nart, ....

    wypadki.... kilka z udziałem kijków widziałem
    Jurgów, facet jedzie normalnym tempem, chcąc ominąć kilka osób jadących za instruktorem, zjeżdża maksymalnie do lewej strony trasy, zawadza kijkiem o siatkę, robi piruet w miejscu i leży na stoku .... z unieruchomionym ramieniem zabrany (narzekał na ból w okolicach barku) przez ratowników
    gdyby nie miał założonych pasków, całkiem możliwe że skończyłoby się to inaczej - może uszkodzonym kciukiem , a może tylko zwykłym bólem w nadwyrężonym ramieniu ???
    można gdybać ....
    potem oglądaliśmy to miejsce, .... sitaka powinna zostać pociągnięta przez narciarza (zwadzona kijkiem) - zadziałać jak amortyzator
    stało się, jak się stało

    ... ile ludzi, tyle doświadczeń i tyle wyciąganych z nich wniosków
    nieważne jak, ważne by bezpiecznie

    j.:)

    Andrzeju,
    no nie powiem - figlarnie wygląda ten gadżet :D - nie pomyliłeś czasem zdjęć? ;)
    Popatrz, popatrz, jakie to ludzie maja rozne skojarzenia. :)

    Popatrz, popatrz, jakie to ludzie maja rozne skojarzenia. :) Głodnemu...

    :)
    Pozdr
    Marcin
    wiedziałem, że Ktoś mnie tu zrozumie i wesprze :D:D,
    cały sezon zimowy zmarnowany - wszystko już mi się kojarzy z .. narciarstwem - nawet Andrzejowe zabawki ;).

    pozdro
    jahu
    ale zapewne w tematach budowlanych, możesz robic za eksperta
    :D
    Taka mala dygresja na marginesalnym poscie...Kiedys zdarzylo mi sie spalic reke przy dynamicznej asekuracji...uratowalam co mialam uratowac...ale zla dlonia przytrzymalam line i czesc pomiedzy kciukiem a palcem wskazujacym byla zweglona masakra...przy wizycie u pani doktor (co myslala, ze spalilam sobie reke lina, bo lina byla goraca:D) usilowalam zbagatelizowac problem, na co pani powiedziala: Wie pani co...to ten kciuk wlasnie odroznia pania od malpy:D I takie sa moje skojarzenia w tym temacie...niesamowicie wazny ten kciuk;) Moze sprobuje zyc jeden dzien bez kciuka:D
    Cześć

    oczywiscie, skoro tak uwazasz za stosowne i wlasciwe to swoim dzieciom tez zabranniasz jazdy w kazsku i zapetlasz rece wokol kijow; bo ty tak jezdzisz,jezdziles i nic (dotychczas i zycze zeby nigdy) sie nie stalo.
    no i oczywiscie ustawiasz im wiazania co najmniej 2x tyle ile powinni miec; bo to mucho???

    natomiast, jezeli jazdzisz bez kasku a twoje dzieci w kasku to cos tu sie komus pokickalo, czy nie???. i zaraz wytlumacze dlaczego
    zauwaz, ze dla twojego dziecka jestes autorytetem (juz niedlugo) i dziwne, jezeli dziecko (dzieci) jest/sa srednio inteligentne, nie zapytaly cie; dlaczego ja mam jezdzic w kasku, skoro niby jest to dobre dla mnie, a ty , Tato, nie uzywasz go???? pewne postawy nie wyrabia sie poprzez nakazy, a poprzez przyklady. powiem wiecej; kazdy swiadomy rodzic, nawet jezeli nienawidzi jazdy w kasku, powinien go uzywac w momencie chociaz, gdy jezdzi ze swoim dzieckiem. jezeli tego nie robi, wysyla tzw sprzeczne sygnaly, a te nie jest dobre dla rozwijania pozadanego zachowania .... to jest tak jak w zyciu "you can't go both ways"; nie wiem jak by sie to tlumaczylo na polski jezyk........

    to tak jak (przyklad przejaskrawiony ale z zycia) docent na onkologii tlumaczyl ryzyko raka pluca, palac przy tym papierosa

    btw na jakis nastawach jezdzisz?
    Janek tam były emotikonki z usmiechem.;):D.
    W kasku jeżdżę rzadko to fakt, paski również zakładam. Dzieci jeżdżą w kasakach i bardzo je lubią, zona zresztą tez. Nigdy nie było na ten temat żadnej duskusji ani pytań.
    Nastawy mam rózne w zależności od nart i nie sa jakies wybitnie wielkie - zazwyczaj koło 10.
    Pozdro

    Wspolczesne typowe kijki nie zatrzymaja "zawodnika". Pasek sie wczesniej wyrwie. Ale kiedys bylo inaczej. Na pewno uzywales kijkow ze skorzanym uchwytem. Moze nie az tak starych jak ten ponizej :):

    Inna byla technika trzymania takiego kijka. Kciuk naciskal glowke kijka od gory i z roznych wzgledow byl to dobry sposob. W nowych tak sie niestety nie da. No wiec w tych porzadnych skorzanych uchwytach pasek, rowniez porzadny, skorzany, mocowany byl do kilja bardzo solidnie, na ogol przy pomocy nitu przychodzacego w poprzek rurki kijka. Niepodobna bylo wyrwac taki pasek. Przypuszczam, ze doswiadczenia z naderwanymi nadgarstkami "starych" narciarzy, ktorzy jeszcze uzywali takich kijkow, wiaza sie wlasnie z owo solidnoscia mocowania paskow i solidnasia samych p[askow (gruba, porzadna skora). Te dzisiejsze, sztuczne, nawet niemowlak zerwie silniejszym szarpnieciem. :)
    Własnie ja jeżdzę obecnie z kijkami , które dają wsparcie kciukowi, trzymają się ręki przy otwartej dłoni.
    Posiadają gryf z dzieloną gardą (nie taką jak mają zawodnicy). Kijek daje znakomite wsparcie, nawet bez zaciskania dłoni. Ma to wiele zalet.
    Napięcie miesni ręki zmniejsza dokładnosc pracy rękoma i kijkami.

    a Senior
    Warto zwrócić uwagę na to że przedstawiony kijek jest bambusowy.
    Znany mi jest śmiertelny wypadek jakiemu uległ młody narciarz za sprawą takiego kijka. Kijek na który się nadział pekł i drzazga z niego dostała się przez oko do mózgu.

    Przepraszam za brutalny przykłąd ale jesteśmy w temacie "Zdrowie"

    Warto zwrócić uwagę na to że przedstawiony kijek jest bambusowy.
    Znany mi jest śmiertelny wypadek jakiemu uległ młody narciarz za sprawą takiego kijka. Kijek na który się nadział pekł i drzazga z niego dostała się przez oko do mózgu.
    A jak to jest w przypadku kijów carbonowych? Bo że się lamią, to wiem, ale jak się łamią? powstaje ostry kikut? Złamał ktoś kiedyś taki kijek?
    Pozdr
    Marcin
    Cześć

    A jak to jest w przypadku kijów carbonowych? Bo że się lamią, to wiem, ale jak się łamią? powstaje ostry kikut? Złamał ktoś kiedyś taki kijek?
    Pozdr
    Marcin
    Rozszczepiają się na wiele włókien.
    Pozdro

    Cześć

    Rozszczepiają się na wiele włókien.
    Pozdro
    To moze byc bardzo niebezpieczne.
    Wlokna moge sie wbic w prostate, albo dwunastnice i sledzone na raz brrrr.
    Najbezpieczniejsze sa stare aluminowe, lamia sie rowno (nie rozszczepiaja)
    a zmruszale paski zamiast kciukow urywaja sie same.

    To moze byc bardzo niebezpieczne.
    Wlokna moge sie wbic w prostate, albo dwunastnice i sledzone na raz brrrr.
    Najbezpieczniejsze sa stare aluminowe, lamia sie rowno (nie rozszczepiaja)
    a zmruszale paski zamiast kciukow urywaja sie same.
    :D:D:D,
    tak - widzę to jak mówisz o tym ze znaną Ci powagą ministranta :D:D.
    Dzięki Fred - ale się ubawiłem.. :D

    pozdro
    jahu
    Przeczytawszy wszystkie posty w tym temacie doszedłem do wniosku, że lepiej byłoby używać kijków bez pasków, ale z gadżetem o którym pisze Niko. Szczególnie dla dzieci. Kuba ma paski, ale nie wpadło mi do głowy, aby mu zakładać. Lepiej jak sobie kijki gdzieś tam odlecą podczas upadku. Dzisiaj przy narciarstwie stokowym, nie ma potrzeby na ogół mocnego wbijania kijka, nawet wbijania. Więc zmęczenie dłoni jest mniejsze. Choć nie powinno się mocno ściskać uchwytu, bo jak pisze Niko precyzja pracy ręki się zmniejsza. Ja jednak zostanę przy swoim pasku. Mam ważniejsze sprawy do poprawy na nartach, niż kwestia pasków.

    Pozdrawiam

    Własnie ja jeżdzę obecnie z kijkami , które dają wsparcie kciukowi, trzymają się ręki przy otwartej dłoni.
    Posiadają gryf z dzieloną gardą (nie taką jak mają zawodnicy). Kijek daje znakomite wsparcie, nawet bez zaciskania dłoni. Ma to wiele zalet.
    Napięcie miesni ręki zmniejsza dokładnosc pracy rękoma i kijkami.

    a Senior
    Warto zwrócić uwagę na to że przedstawiony kijek jest bambusowy.
    Znany mi jest śmiertelny wypadek jakiemu uległ młody narciarz za sprawą takiego kijka. Kijek na który się nadział pekł i drzazga z niego dostała się przez oko do mózgu.

    Przepraszam za brutalny przykłąd ale jesteśmy w temacie "Zdrowie"
    i tu cie musze zmartwic; nawet ten wynalazek zwieksza prawdopodobienstwo urazu kciuka.

    i tu cie musze zmartwic; nawet ten wynalazek zwieksza prawdopodobienstwo urazu kciuka. To całkiem możliwe. Przy poprawnym "zabijaniu" kijka zauważam niewygodę. Tzn. - kiedy daję go mocno do przodu aby uzyskac działanie kijka na bark.
    Brak wygięcia w górnej częsci kijka(w kierunku do przodu) poprawiłby IMO sytuację.

    Myślę jak wygiąć tak kijek.
    Pozdrawiam J.D.

    Godz.15.00 Jestem po jezdzie. Kijki wygiąlem
    ,miałem okazje sprawdzić na stoku (Pec - wciąż wspaniałe warunki , do godz 12 -tej snieg był jeszcze zmarznięty).
    Miałes rację , poczułem co to kopnięcie w dłoń z kijka. Za długo przytrzymałem w sniegu kijek.
    Wygięcie bardzo pomaga w "zabijaniu kijka.
    Miałem możliwosc porównania z orginalnymi "Leki". Nachylenie u mnie różniło się o 2-3 stop.
    Wygiąłem za dużo.
    Jeszcze raz informuję czytających posta , że w Pecu są warunki do jazdy.
    J.D.
    Hmm...........
    A ja pojezdze sobie bez nart, ......... brak urazow kciuka gwarantowany!!!!
    ....... no i jeszcze bez roweru, deskorolki, wrotek ..... albo bez jezdzenia w ogole, bo jak jazda to i predkosc a wtedy kciuk.... brrrr.
    To ja moze zaloze paputki i fotelik z telewizorkiem - a jak spadnę?.....
    To na podłodze.... a cegła z sufitu? na kciuk?
    Chyba Jan ma rację - skazani jesteśmy na uraz kciuka - to jest na 100% pewne!!!!!!

    Pozdrawiam i zycze owocnego unikania...

    Hmm...........
    A ja pojezdze sobie bez nart, ......... brak urazow kciuka gwarantowany!!!!
    ....... no i jeszcze bez roweru, deskorolki, wrotek ..... albo bez jezdzenia w ogole, bo jak jazda to i predkosc a wtedy kciuk.... brrrr.
    To ja moze zaloze paputki i fotelik z telewizorkiem - a jak spadnę?.....
    To na podłodze.... a cegła z sufitu? na kciuk?
    Chyba Jan ma rację - skazani jesteśmy na uraz kciuka - to jest na 100% pewne!!!!!!

    Pozdrawiam i zycze owocnego unikania...
    dodaj emotikony , wtedy to bedzie do przyjecia...

    a cegła z sufitu? Masz sufit z cegieł? Nietypowa technologia. Może być niebezpiecznie.

    Masz sufit z cegieł? Nietypowa technologia. Może być niebezpiecznie. nie sufit a strop.... ;)

    Masz sufit z cegieł? Nietypowa technologia. Może być niebezpiecznie. Mam dżewniany, ale jak w kościele, to i w domu zdarzyć się może....:p

    A na serio?, już kiedyś na forum było to wałkowane, wypowiadałem się, a dwa znane mi przypadki takiego urazu wiązały się z niefortunnymi upadkami na rozczapierzoną dłoń i nie miały nic wspólnego z kijkami. Pisanie o takim urazie jako silnie związanym z narciarstwem uważam zatem za demagogię. Jedyny możliwy związek to taki, że przyczyną upadku była jazda na nartach, upadek w innych okolicznościach, tych akurat ludzi, zapewne też wiązałby się z urazem kciuka. Mają taki głupi nawyk obrony przed upadkiem poprzez wystawienie rozczapierzonej dłoni.

    pozdrawiam

    Mam dżewniany, ale jak w kościele, to i w domu zdarzyć się może....:p

    A na serio?, już kiedyś na forum było to wałkowane, wypowiadałem się, a dwa znane mi przypadki takiego urazu wiązały się z niefortunnymi upadkami na rozczapierzoną dłoń i nie miały nic wspólnego z kijkami. Pisanie o takim urazie jako silnie związanym z narciarstwem uważam zatem za demagogię. Jedyny możliwy związek to taki, że przyczyną upadku była jazda na nartach, upadek w innych okolicznościach, tych akurat ludzi, zapewne też wiązałby się z urazem kciuka. Mają taki głupi nawyk obrony przed upadkiem poprzez wystawienie rozczapierzonej dłoni.

    pozdrawiam
    oczywisacie TWOIM daniem nie ma zwiazku, mimo ze jest wiele prac NAUKOWYCH pokazujacych ten zwiazek
    ale oczywiscie, TY sie lepiej na tym znasz, niz ludzie, siedzacy akurat w tym temaci., jakie to polskie..........
    nie demonizuje tego, ale statystyczny zwiazek jest i jest udowodniony. nie znaczy to, ze kazdy wypadek jest zwiazany z uzywaniem petli i nie kazdy, kto zaklada petle, musi ulec takiemu wypadkowi, wszystkie prace po prostu pokazuja zwiekszone RYZYKO o pewien procent.
    i to nie ulega dyskusji,chyba ze przytoczysz inne dane....
    na marginesie;ostatnio tez przybylo w Polsce pare milionow ekspertow lotnictwa...

    oczywisacie TWOIM daniem nie ma zwiazku, mimo ze jest wiele prac NAUKOWYCH pokazujacych ten zwiazek
    ale oczywiscie, TY sie lepiej na tym znasz, niz ludzie, siedzacy akurat w tym temaci., jakie to polskie..........
    nie demonizuje tego, ale statystyczny zwiazek jest i jest udowodniony. nie znaczy to, ze kazdy wypadek jest zwiazany z uzywaniem petli i nie kazdy, kto zaklada petle, musi ulec takiemu wypadkowi, wszystkie prace po prostu pokazuja zwiekszone RYZYKO o pewien procent.
    i to nie ulega dyskusji,chyba ze przytoczysz inne dane....
    na marginesie;ostatnio tez przybylo w Polsce pare milionow ekspertow lotnictwa...
    Szkoda, ze opierasz sie na jkichs tam opracowaniach, ja napisalem o znanych mi przypadkach, komentarz jest tutaj chyba zbedny.
    W necie roznych glupich i na kazdy temat opracowan jest na peczki, trzeba miec tylko czas by ich poszukac, wybacz ale ja go nie mam, nie mam tez ochoty niczego Tobie udowadniac.
    Wirtualne urazy z wirtualnymi zwiazkami zupelnie mnie nie interesuja...
    A co z Twoim tak bogatym doswiadczeniem?.... nie zetknales sie z urazem kciuka osobiscie????:eek:
    Janie, polemizuj sam ze soba....

    pozdrawiam

    Szkoda, ze opierasz sie na jkichs tam opracowaniach, ja napisalem o znanych mi przypadkach, komentarz jest tutaj chyba zbedny.
    W necie roznych glupich i na kazdy temat opracowan jest na peczki, trzeba miec tylko czas by ich poszukac, wybacz ale ja go nie mam, nie mam tez ochoty niczego Tobie udowadniac.
    Wirtualne urazy z wirtualnymi zwiazkami zupelnie mnie nie interesuja...
    A co z Twoim tak bogatym doswiadczeniem?.... nie zetknales sie z urazem kciuka osobiscie????:eek:
    Janie, polemizuj sam ze soba....

    pozdrawiam
    no comments
    wg twojego podejscia, opierajacego sie na tzw "case report" mozna wywnioskowac, ze jezeli czerwona skoda wjedzie na skrzyzowanie przy czerwonym swietle, to nalezy ukarac wszystkich kierowcow czerwonych skod. taki jest prosty wniosek

    EoT , nie mam zamiaru marnowac czasu dla bicia piany, skoro nie chcesz zrozumiec co mowie. twoj wybor
    co do moich OSOBISTYCH dosqiadczen, to ja OSOBISCIE decyduje, czy o nich mowic czy nie...

    Przeczytawszy wszystkie posty w tym temacie doszedłem do wniosku, że lepiej byłoby ........ [...]
    Pozdrawiam

    wiele prac NAUKOWYCH pokazujacych ten zwiazek
    Chyba juz wiosna... bo macie same problemy natury egzystencjalnej...
    Obiecuję, że bede zakładał paski 'po staremu' i jak tylko coś sobie wybiję (lub ktoś inny w pobliżu) to na pewno Was zawiadomię ... :D:D:D

    Pozdrawiam (wnet) majowo
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • euro2008.keep.pl
  •  

     


    Copyright Š 2001-2099 - Ĺťyczenia Świąteczne